Wzajemne wsparcie w rozwoju kompetencji cyfrowych oraz w dostępie do edukacji i zatrudnienia

Technologie

Wśród Europejek rośnie bezrobocie. Rośnie też odsetek kobiet wycofujących się z rynku pracy, a regułą jest różny poziom wynagradzania mężczyzn i kobiet. To niejedyne zjawiska dotyczące kobiet na rynku pracy i w społeczeństwie. W szczególnie trudnej sytuacji są kobiety z niepełnosprawnością, posiadające niskie wykształcenie, emigrantki, czy te żyjące w ubóstwie. Nowy ponadnarodowy projekt Networking for improvement, independency and entrepreneurship to disadvantaged women” jest odpowiedzią właśnie na problemy nierówności społecznych i niskiej aktywności zawodowej kobiet.

Continue Reading Współpraca na rzecz niezależności i przedsiębiorczości kobiet zagrożonych wykluczeniem społecznym

Zachęcam Panie zainteresowane projektowaniem biżuterii do przyjścia na bezpłatne warsztaty w Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego, w Krakowie (najbliższy poniedziałek o godzinie 11:00). Więcej informacji pod numerem 12 629 85 14. Można nauczyć się, jak hobby przekształcić w pracę!
Warsztaty realizuje Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego w ramach projektu “Współpraca na rzecz kobiet zagrożonych wykluczeniem społecznym”.

Tradycyjnie podczas środowej konferencji Apple nie ujawnił szczegółów dotyczących specyfikacji swoich nowych urządzeń. Pierwsze przecieki na ten temat docierają do nas dopiero teraz. Jakie podzespoły ukryto wewnątrz nowych iPhone’ów?

Jak informuje chiński serwis Weibo nowy procesor Apple A9 jest wyposażony aż w cztery rdzenie i produkowany w procesie 14 nm FinFET . Dwa z nich pracują z częstotliwością 1,7 GHz, a dwa 1,2 GHz. Nie jest to jednak klasyczne rozwiązanie. Pierwsze analizy sugerują, że mogą to być dwa dwurdzeniowe procesory działające dość niezależnie od siebie (niewykluczone, ze chodzi po prostu o architekturę big.LITTLE, ale tego nie sprecyzowano). Chip wspierają 2 GB pamięci RAM LPDDR4. Za energię odpowiada natomiast znacznie mniejsza niż w poprzednich iPhone’ach bateria o pojemności 1715 mAh. Nie są to oczywiście oficjalne informacje, więc nie możemy być ich w 100 proc. pewni. Jeżeli jednak się potwierdzą, będzie można śmiało powiedzieć, ze pod względem specyfikacji Apple dogonił resztę rynku i stworzył urządzenie o naprawdę dużej mocy. Firma na konferencji pochwaliła się, że nowy chip A9 dostarcza, aż 1,8 razy większą wydajność niż poprzedni A8. Czy czyni go to najmocniejszym mobilnym procesorem 2015 roku? To już się okaże.

RUSZA ANDROID PAY

Google wczoraj poinformował o uruchomieniu usługi płatności mobilnych. Usługa jest dostępna dla użytkowników posiadających telefony z modułem NFC oraz kart płatnicze American Express, Discover, MasterCard lub Visa. Przed rozpoczęciem korzystania z Android Pay będziemy musieli oczywiście wprowadzić dane swojej karty do telefonu. Stosowna aplikacja pojawiła się już w sklepie Play. Google zapewnia, że telefonem możemy już płacić w ponad milionie punktów. Całość ma być bardzo bezpieczna i nie przesyłać żadnych danych dotyczących użytkownika oraz jego karty w trakcie transakcji. Jest to dopiero początek wdrażania tej usługi. W przyszłości ma ona oferować znacznie większe możliwości i integrować się m.in. z programami lojalnościowymi.

 

    Cześć!

    znalazłem ciekawy artykuł 

    http://antyweb.pl/komorkomat-pl-nowa-porownywarka-ofert-polskich-operatorow-komorkowych-jest-dobrze/

     

    ktoś z Was korzystał z porównywarki komórek??

      Wpis, który było mi dane przeczytać dzisiaj w znanym w polskim Internecie Linux.pl skłonił mnie nie tylko do oceny sytuacji przedstawionej w rzeczonym tekście, ale i refleksji nad tym, jak wygląda nauczanie informatyki w szkołach. W jednym i drugim przypadku mam ogromne wątpliwości – odwieczny spór alternatywy oraz „jedynego słusznego OS-u” przeniósł się także poza mury szkoły – ze skutkiem, który dla szkoły kończy się wstydem, a dla informatyka – nauczką.

      Informatyk zatrudniony w jednym z polskich urzędów gmin odpowiadał za przygotowanie nowego sprzętu do pracy z uczniami. Za sprawą jego opinii zatem komputery wyposażono w dystrybucję Linuxa – Mint, która została dodatkowo okraszona odpowiednim oprogramowaniem – tak, aby uczniom niczego nie zabrakło. Co stało się dalej? Sytuacja, która wynikła z powodu sporu szkoły z informatykiem to kompilacja złych decyzji z jednej i drugiej strony.

      Informatyk zaznacza, iż koszt instalacji Linuxa Mint na każdym z 16 stanowisk wyniósł ogółem 1900 złotych. Natomiast przygotowanie jednego stanowiska do pracy ze środowiskiem Windows wzbogaconym o program antywirusowy, pakiet biurowy i oczywiście sam system operacyjny to już koszt rzędu 1600 złotych na jedno stanowisko w pracowni. Według oszczędnego informatyka wybór był prosty – porzucamy Windows na rzecz Linuxa, mamy oszczędności – wszystko jest dobrze.

      PŁATNY/DARMOWY – ZNACZY GORSZY

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. „Nawiedzony” informatyk będzie krzewił pingwinkową ideologię gdzie tylko będzie mógł, a fanboj Microsoftu powie, że kafelki to nie tylko łazienki, ale i komputery oraz smartfony. Po mnie zapewne oczekujecie tej drugiej postawy – nic bardziej mylnego. I informatyk i władze szkoły pomyliły się. Pozwolę sobie przytoczyć słowa dyrektor szkoły, w której doszło do tej całkiem zabawnej sytuacji:

      to g… nie system

      Dyrektor szkoły, która całe swoje życie powinna poświęcić na dokształcanie się po to, aby być gwarantem odpowiedniej jakości kształcenia nazywa Linuxa „gównem”. Szanownej Pani Dyrektor poleciłbym w tym momencie wyjście do łazienki, urzeźbienie „dwójeczki” i porównanie sobie własnej twórczości z Linuxem. Linux natomiast to świetne oprogramowanie, które powinno być obecne w szkołach. Z zaznaczeniem jednak, że Windows dzieciakom należy pokazać. Tak samo jak Androida, iOS, Windows Phone. Ktoś tu zapomniał, że na komputerach świat się nie kończy? Że Windows nie jest jedynym, w pełni funkcjonalnym systemem? I tak oto zażądano zmiany oprogramowania, co miało kosztować już nie 1900 złotych, lecz 17 tysięcy.

      Informatyk przegiął w jedną stronę – sadzanie dzieciaków przed obcym im interfejsem (choćby był najbardziej zbliżony do Windows – nie będzie Windowsem) to proszenie się o gorsze efekty w nauczaniu, gdy tylko przesiądą się one na Windows. Ogrom różnic między Libre Office i pakietem Microsoftu jest tak porażający, że niestety i ja mam problem z odnalezieniem się w darmowej alternatywie. Nie oznacza to, że tego nie trzeba pokazywać. Wskazywanie różnych możliwości powinno się odbyć wraz z innymi działaniami nauczycieli.

      UCZMY DOBRYCH PRAKTYK W SIECI

      „Włączcie sobie komputerki i się pobawcie” – gdy zapytałem siostrzeńca o to, co robił ostatnio na informatyce – ręce mi opadły. Oglądali filmiki na YouTube, grali w Counter Strike’a. W sumie, za moich czasów nie było lepiej – były tylko gorsze maszyny, na których się pracowało. W czasach, gdy na rynku był już obecny Windows XP, na niektórych maszynach dalej straszył 98 i… przycisk Turbo przyrodzony dawnym pecetom.

      Komputer – owszem, służy do zabawy. Ale w dzieciakach oprócz niezdrowej fascynacji grami oraz mediami należy wzbudzać ciekawość samych technologii, bo to one będą niedługo definiować to, jak żyjemy. Pokazywać ciekawe rozwiązania gigantów technologicznych. A tymczasem lekcje prowadzą w większości nauczyciele, którzy zrobili sobie jedynie papier, który pozwala im uczyć informatyki. Co na ten temat wiedzą? Jak komputer rozebrać i skręcić, jak go włączyć… Worda oporządzić. Tyle. Ej, ale na Wordzie, Excelu i reszcie świat się nie kończy…

      Młodym brakuje często wiedzy na temat tego, jak ważna jest prywatność w Internecie, co robić, aby nie zainstalować szybernastu pasków wyszukiwania w przeglądarce i jak, opierając się na zdrowym rozsądku nie łapać się na cyberzagrożenia. No, ale są inne, „ważniejsze” rzeczy.

      Linux.pl w swoim artykule powołuje się na „technologiczną neutralność” prosi o szacunek dla publicznych pieniędzy – to oczywiście popieram. Ale niech oszczędność nie zabiera nikomu zdrowego rozsądku – trudno jest bowiem jednoznacznie sklasyfikować: „złe” i „dobrze” biorąc pod uwagę tylko „płatne” i „darmowe”. Najważniejsze jest dobro dzieci, które będą na tych maszynach pracowały, a o tym w tekście i Linux.pl i czytelnika tego serwisu zapomniano.

      A szkoda.

      Gmail jest obecnie chyba najpopularniejszą platformą poczty elektronicznej na świecie. Użytkownicy korzystają z tej poczty, bo jest wygodna, darmowa, oferuje szeroki zakres funkcjonalności, no i jest od Google. Ale Gmail może być jeszcze lepszy!


      Wiele organizacji korzysta z Gmaila. Nic w tym dziwnego – wybierają go z tych samych powodów, z jakich wybrały go setki milionów użytkowników na całym świecie. Na jednej platformie dostajemy zarówno klienta pocztowego, jak i samą pocztę, zatem wygoda korzystania jest tutaj jedną z priorytetowych spraw. Jeśli dodamy do tego automatyczną segregację wiadomości przypisanych do konkretnej kategorii tematycznej, synchronizację z innymi usługami Google i niezłą aplikację mobilną, otrzymamy pocztę niemalże doskonałą. A jeżeli zaczniemy używać Inboxa, wejdziemy na zupełnie nowy poziom zarządzania skrzynką mailową.

      Każdy z nas to zna – dziesiątki powiadomień dziennie, zazwyczaj o zupełnie nieistotnych mailach. Niezliczone ilości reklam, newsletterów, informacji z portali społecznościowych, sklepów, etc. Ekran smartfona wygląda czasami jak tablica z ogłoszeniami. Jeśli znacie ten problem, najwyższy czas zainstalować Inboxa, inteligentnego klienta poczty dla Gmaila.

      Cóż jest takiego wyjątkowego w tym narzędziu? Ano to, że jest w stanie określić, które maile są dla nas ważne, a które nie. I o tych nieważnych nie informuje, co sprawia, że nawet nie wiemy o przysłowiowych śmieciach spływających do naszej skrzynki. Ponadto, Inbox ma aż siedem kategorii dla wiadomości: Zakupy, Finanse, Społeczności, Powiadomienia, Fora, Oferty oraz Niski Priorytet. Co więcej, aplikacja rzeczywiście potrafi przefiltrować wiadomości w taki sposób, aby wpadły do odpowiedniego koszyka.

      Kolejne funkcjonalności skupiają się już wokół zarządzania samymi wiadomościami i jest to najmocniejsza strona Inboxa. Z każdym mailem możemy wykonać szereg czynności, takich jak odłożenie na później, przypięcie, oznaczenie jako „gotowe”, a nawet przypomnienie o tym, żeby na danego maila odpisać. Czysta wygoda!

      Wyobraźmy sobie sytuację – rezerwujemy miejsce na konferencji. Otrzymujemy maila z potwierdzeniem i danymi dotyczącymi naszej rezerwacji. Ale sama konferencja jest dopiero za dwa miesiące, po drodze możemy zgubić maila wśród tysięcy innych. Inbox pozwoli nam ustawić uśpienie wiadomości np. do dnia poprzedzającego wydarzenie. Wtedy nie tylko nam o nim przypomni, ale poda wszystkie dane, których potrzebujemy.

      Po wykorzystaniu naszego przykładowego maila oznaczamy go, jako „gotowy”, a Inbox wrzuca go do odpowiedniego folderu, żeby nie zaśmiecał nam skrzynki głównej. To czyszczenie maili jest jedną z najlepszych opcji aplikacji, ponieważ pozwala nam na stosowanie polityki „zero” czy „clear” – skrzynka pocztowa ma być przejrzysta dla użytkowników.

      Jeśli jakaś wiadomość jest dla nas szczególnie istotna, możemy ją przypiąć. Oznacza to, że zawsze będziemy mieli ją w widoku głównym, nawet jeśli użyjemy grupowego czyszczenia kategorii, w jakiej się znajduje. I to również jest ukłon w stronę użytkowników, którzy dostają pełną kontrolę nad swoją pocztą.

      Jest jeszcze jedna funkcja, która może przekonać do rozpoczęcia przygody z Inbox – cofnięcie wysłanego maila. Mamy na to 15 sekund, ale próżno szukać takiej funkcjonalności w innych klientach pocztowych.

      A teraz trochę o wadach

      Inbox działa tylko z Gmailem i tylko z jednym kontem w tym samym czasie. Jeśli mamy inne skrzynki podpięte do poczty Google, Inbox ich nie obsłuży. Jeśli mamy kilka kont Google, nie przypiszemy ich wszystkich do Inboxa, tak jak możemy zrobić to w Gmailu. To może być problematyczne, jeśli korzystamy z kilku kont jednocześnie.

      Kolejną sprawą jest to, że Inboxa trzeba nieco przeszkolić. Zanim aplikacja nauczy się perfekcyjnego rozdzielania wiadomości, będziemy musieli czasem zwrócić jej uwagę na to, że dana wiadomość powinna trafić gdzieś indziej, a jeszcze inna wcale nie jest spamem. Ale to standardowe zabiegi dla każdego programu mającego pełnić funkcję asystenta.

      Poza tymi kilkoma niedogodnościami – które, być może, zostaną w przyszłości rozwiązane – Inbox jest świetnym narzędziem do zarządzania Gmailem. Aplikacja jest darmowa, dostępna na Androida oraz iOS, a także w formie przeglądarkowej. Warto dać jej szansę!

      Michał Jadczak z http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1643343.html

      Stworzenie strony internetowej jest dzisiaj podstawą działalności, bo poprzez sieć dotrzemy do większej ilości odbiorców. Dlatego warto zadbać o to, aby strona była przyjazna, czytelna i przyciągająca uwagę. Ale zanim to się stanie, musimy wiedzieć, od czego zacząć…


      Domena, hosting i CMS

      Podstawową częścią składową, jakiej potrzebujemy, jest oczywiście domena, czyli adres internetowy. Wyszukiwarki wolnych domen znajdziemy bez problemu w Google, a ciężko ocenić, która jest najlepsza – wszystkie bazują na podobnych zasobach. Ważniejszą kwestią jest wybranie końcówki naszego adresu – może być to .com, .pl, .org lub wiele innych. Dla organizacji najtrafniejszym wyborem byłoby pewnie .org lub .pl, aczkolwiek wiele zależy również od cennika – domeny rzadko kiedy bywają zupełnie darmowe. Warto to sprawdzić.

      Drugim filarem, bez którego nie stworzymy strony, jest hosting – miejsce na serwerze, w którym zebrane będą wszystkie dane dotyczące strony oraz znajdujące się na niej materiały. Na hostingu nie warto przesadnie oszczędzać, bo w dużej mierze od niego zależy jakość funkcjonowania strony, a więc prędkość ładowania, pojemność i stabilność.

      Sercem strony jest CMS, czyli system zarządzania treścią. Jeśli chcemy mieć witrynę dynamiczną, umożliwiającą szybkie dodawanie treści, zmiany i modyfikacje, niezbędne będzie wyposażenie jej w CMS. Generalnie chodzi o to, aby móc z prosty sposób automatyzować tworzenie strony – dzięki gotowym szablonom i szerokiemu zakresowi możliwych ustawień, nam pozostanie jedynie karmienie strony treściami.

      Dwa najpopularniejsze gotowe CMS-y, jakie możemy zainstalować, to WordPress i Joomla!, które mają zarówno swoje wersje darmowe, jak i płatne. Te drugie oferują oczywiście znacznie więcej możliwości, dlatego warto trochę zainwestować – zwróci się to pod postacią chętnie odwiedzanej strony.

      Programista i kod

      Skoro mamy już domenę, hosting i CMS, wypadałoby wszystko to spiąć razem. W tym celu potrzebować będziemy eksperta, a więc mitycznego programisty. To zazwyczaj dzięki niemu strony funkcjonują tak, jak powinny. Jeśli sami nie znamy się na kodowaniu i pochodnych temu sprawach, niezbędna będzie nam pomoc fachowca, bo zepsuć coś, to nie sztuka.

      A jak programista, to i kod. Głównym kodem strony jest najczęściej HTML, który zawiera oczywiście elementy innych języków programistycznych, np. PHP czy Perl oraz fragmenty w JavaScript. Jeśli mamy CMS, właściwie nie musimy znać się na kodowaniu, chyba że bardzo chcemy zmienić jakieś elementy szablonu, z którego korzystamy. Zazwyczaj jest to możliwe zarówno z technicznego, jak i prawnego punktu widzenia, ale wtedy również warto zwrócić się o pomoc do specjalisty – zrobi to szybciej, sprawniej i pewnie nie zapomni o kopii zapasowej.

      Treść

      Teraz najważniejsze: treść. Jest takie ładne powiedzenie, content is king. To prawda, sprawdza się ono w każdym przypadku, od pisania bloga po kręcenie wysokobudżetowych produkcji. Jeśli mamy dobre treści, dobrą zawartość naszego produktu – w tym przypadku strony organizacji – jesteśmy na dobrej drodze do zgromadzenia wiernych odbiorców.

      Jakość zawsze będzie szła w parze z popularnością danego „czegoś”, więc lepiej tworzyć mniej, a lepiej. Jeśli będziemy dysponować przyjaznym CMS-em, możemy skupić się w pełni na tworzeniu treści na wysokim poziomie.

      Dobra strona to taka, która przyciągnie wyglądem, a zatrzyma treściami. W dzisiejszym świecie witryna www jest naszą wizytówką, więc powinna być dopracowana i pokazująca, że jakość merytoryczna jest dla nas tak samo ważna, jak wizerunek.

      Michał Jadczak z http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1647107.html