Wzajemne wsparcie w rozwoju kompetencji cyfrowych oraz w dostępie do edukacji i zatrudnienia

Edukacja


„Małopolska Chmura Edukacyjna” to innowacyjna propozycja przekazywania wiedzy oraz przybliżania osiągnięć naukowych uczelni wyższych przy wykorzystaniu technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych uczniom w Małopolsce.

Przedsięwzięcie Małopolska Chmura Edukacyjna to wspólne partnerstwo i współpraca pomiędzy Województwem Małopolskim oraz wiodącymi krakowskimi uczelniami wyższymi tj.: Akademią Górniczo- Hutniczą im. Stanisława Staszica w Krakowie, Uniwersytetem Jagiellońskim, Politechniką Krakowską im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie, Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie, Uniwersytetem Rolniczym im Hugona Kołłątaja w Krakowie i Uniwersytetem Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz 15 organami prowadzącymi szkoły ponadgimnazjalne (10 techników i 11 liceów), jak również  współpraca ekspertów z uczelni i szkół w przygotowaniu dodatkowych zajęć edukacyjnych z wykorzystaniem techniki chmurowej w 10 obszarach tematycznych tj. fizyka, informatyka, matematyka, biologia, chemia, budownictwo, języki obce, społeczeństwo obywatelskie, przedsiębiorczość, środowisko i żywność.

Przedsięwzięcie Małopolska Chmura Edukacyjna realizowane jest przez trzy projekty które są wzajemnie ze sobą powiązane i obejmują:

    wyposażenie szkół i uczelni wyższych w sprzęt służący do komunikacji poprzez sieć internetową w ramach projektu Małopolska Chmura Edukacyjna –projekt pilotażowy realizowanego z MRPO Oś priorytetowa 1. Działanie 1.2 Rozwój społeczeństwa informacyjnego, którego liderem jest Akademia Górniczo Hutnicza a Województwo Małopolskie wraz z 5 uczelniami wyższymi oraz 15 organami prowadzącymi szkoły ponadgimnazjalne jest partnerem
    realizację zajęć edukacyjnych w technikach i liceach, które są równolegle przygotowywane i realizowane przez dwa projekty systemowe realizowane przez Województwo Małopolskie w ramach POKL tj. Małopolska Chmura Edukacyjna – wykorzystanie nowoczesnych technik informacyjno-komunikacyjnych w procesie nauczania i rozwoju kompetencji kluczowych uczniów szkół licealnych z terenu WM – pilotaż” Poddziałanie 9.1.2 oraz „Modernizacja kształcenia zawodowego w Małopolsce” działanie 9.2.

Przedsięwzięcie Małopolska Chmura Edukacyjna zakłada prowadzenie innowacyjnych zajęć edukacyjnych dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych z wykorzystaniem potencjału szkół wyższych w Regionie poprzez realizację wspólnych projektów badawczych, prowadzenie wirtualnych zajęć wykładowych i laboratoryjnych w oparciu o infrastrukturę i nowoczesną technologię. informacyjno-komunikacyjnych, co pozwoli na podniesienie poziomu nauczania oraz kształtowanie kompetencji kluczowych. Dzięki Małopolskiej Chmurze Edukacyjnej uczniowie szkół ponadgimnazjalnych otrzymają możliwość kontaktu z nauką, będą mogli rozwijać swoje zainteresowania i talenty przy wsparciu najlepszych uczelni, co ułatwi im wybór właściwego kierunku studiów. Z kolei uczelnie będą miały możliwość współpracy z najzdolniejszymi uczniami w Małopolsce.

Zajęcia dla uczniów liceów i techników prowadzone są przez pracowników naukowych uczelni wyższych przy współpracy z nauczycielami ze szkół do których uczęszczają uczniowie w oparciu o nowoczesne techniki informacyjno-komunikacyjne, umożliwiające wytwarzanie, przetwarzanie materiałów dydaktyczno-edukacyjnych, zdalną współpracę nauczycieli akademickich i szkół.

Fundacja Vis Maior organizuje nowe, jesienne szkolenia z zakresu praktycznego użytkowania internetu i nawigacji satelitarnej GPS z projektu KURS NA SAMODZIELNOŚĆ dla osób z niepełnosprawnością wzroku, którzy w dobrym stopniu opanowali umiejętność obsługi komputera przy pomocy programów udźwiękawiających lub powiększających i sprawnie posługują się klawiaturą.

 

Warunkiem uczestnictwa w szkoleniach jest pełnoletniość i orzeczenie z niepełnosprawnością wzroku w stopniu znacznym lub umiarkowanym (albo orzeczeniem równorzędnym).

Szkolenie odbędzie się w dwóch terminach: 5-11 października 2015 r. i w marcu 2016 r, w siedzibie Fundacji Vis Maior. Za kazdym razem zajęcia będą trwać od poniedziałku rano do niedzieli po południu włącznie. Prowadzący przewidują dwie grupy warsztatowe. Osoby zakwalifikowane na szkolenia są zobligowane do uczestnictwa we wszystkich zajęciach.

Szkolenie obejmuje następujące zagadnienia: portale społecznościowe, aktualizacja stron internetowych (np. WordPress), pisanie blogu, korzystanie a bankowości internetowej, bezpieczne zakupy w internecie oraz praktyczne wykorzystanie nawigacji satelitarnej GPS w terenie. W czasie szkolenia zapewnione jest zakwaterowanie oraz wyżywienie. W czasie szkolenia nie przewidywana jest obecność przewodników, natomiast w trakcie szkoleń będzie pomagało dwóch wolontariuszy.

Za szkolenie uczestnicy ponoszą symboliczną opłatę 40 zł.

Rekrutacja

Rekrutacja na szkolenie jest dwuetapowa. Każdy zainteresowany proszony jest o wypełnienie ankiety znajdującej się w zakładce Projekty – Kurs na samodzielność. Ankieta dostępna jest w formacie Word. Wypełniony i podpisany formularz należy przesłać drogą elektroniczną na adres e-mail: i.niedziela@fundacjavismaior.pl lub pocztą do siedziby Fundacji Vis Maior: ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. 10, 02-366 Warszawa.

Osoby chcące uczestniczyć w szkoleniu październikowym przesyłają ankietę w terminie do 21 sierpnia 2015 r. Ankiety nadesłane później będą rozpatrywane przy naborze uczestników na szkolenie w marcu 2016 r., przy czym o przewidywanym zamknięciu drugiego naboru poinformujemy w oddzielnym komunikacie na stronie Fundacji. Z kandydatami spełniającymi kryteria uczestnictwa zostaną przeprowadzone telefoniczne rozmowy kwalifikacyjne. Wszystkie osoby uczestniczące w naborze do pierwszej tury szkolenia zostaną poinformowane o jego wyniku najpóźniej do 18 września.

Projekt jest dofinansowany ze środków PFRON

Ciekawe maile Google przesyła użytkownikom korzystającym z programu AdSense. Do 30 września br. mają oni niezwłocznie dostosować swoje witryny do regulacji unijnych, a więc wyposażyć je w stosowne powiadomienie o ciasteczkach, na których zapisywanie internauci mogą wyrazić zgodę. Jeśli tego komunikatu nie będzie to… No właśnie, to co?

Osoby należące do programu AdSense od jakiegoś czasu otrzymują od Google’a maile dotyczące nowych zasad użytkowania usługi. Zmiany dotyczą powiadomień o ciasteczkach, które od pewnego czasu właściciele stron internetowych są zobowiązani umieszczać. Google zaczął wymagać od użytkowników programów Google AdSense, DoubleClick for Publishers i DoubleClick Ad Exchange dostosowania się do tych wymogów. Jak napisano we wiadomości:

Prosimy o jak najszybsze zapoznanie się z naszymi nowymi zasadami z zakresu uzyskiwania zgody użytkowników z UE.Wymagają one uzyskiwania zgody użytkowników z UE na gromadzenie i uzyskiwanie dostępu do plików cookie i innych informacji, jak również na gromadzenie danych oraz ich udostępnianie i wykorzystywanie za pośrednictwem usług Google.

Zmiany te należy „niezwłocznie” wprowadzić nie później niż do 30 września 2015 roku. Google uruchomił specjalną stronę, na której wydawcom udzielana jest pomoc w uzyskiwaniu od internautów zgody na pliki cookie. Można znaleźć tam rozwiązania, które pozwolą na szybką i bezproblemową implementację stosownych komunikatów. Jaki interes ma w tym kalifornijska firma? Prawdopodobnie jest to podyktowane przede wszystkim wymogami unijnymi, do których musi się zwyczajnie dostosować. Tak też jest to wyjaśnione w mailu:

Niniejsza zmiana zasad wynika z uchwalonych przez organy europejskie najlepszych praktyk i wymogów prawnych z zakresu ochrony danych. Wymagania te znajdują odzwierciedlenie w zmianach wprowadzonych niedawno w witrynach Google.

Co w przypadku, gdy użytkownicy sieci reklamowych Google’a nie dostosują się do tych wymogów przed 30 września? Tutaj nic nie zasugerowano. Możemy jedynie spekulować, że będą wyciągane pewne konsekwencje – albo ze strony koncernu, albo przez organy UE. Istnieje pewne ryzyko, że w przypadku braku uzyskania zgody, reklamy AdSense po prostu przestaną się wyświetlać. Ma to prosty związek z tym, że zapisują one na komputerach użytkowników ciasteczka (tony ciasteczek…). W przypadku stron, gdzie internauta nie udziela na to zgody, robią to bezprawnie. Wygląda to trochę tak, jakby Google dmuchał na zimne, obawiając się, ze organy unijne za chwilę wytoczą mu nowy proces w tej sprawie.

Samo prawo nakładające na wydawców obowiązek wyświetlania komunikatów o ciasteczkach jest oczywiście mało logiczne. Jest wręcz absurdalne, bo w większości przypadków taki komunikat… zapisuje dodatkowe ciasteczko w pamięci przeglądarki (w końcu musi się wyświetlić tylko raz). Na ten temat pisano już niejednokrotnie – na ogół bardzo krytycznie. Jeżeli drażnią Was te wszędobylskie komunikaty, polecam rozszerzenie I don’t care about cookies, które znajdziecie zarówno w sklepach dla Chrome jak i Firefoksa.

Niektórzy z Was pytali nas wczoraj o możliwość czystej instalacji Windows 10 na swoich komputerach – jest to możliwe i można to zrobić na kilka sposobów. Jeżeli nie zależy Wam na poprzednich danych, lub po prostu chcecie rozpocząć pracę na komputerze sprowadzonym do stanu „tabula rasa”, powinniście skorzystać z tego poradnika. Choć mogę przyznać, że nawet aktualizacja z zachowaniem wszystkich danych nie powoduje, że Windows 10 działa w jakikolwiek sposób gorzej.

Microsoft zastrzegł, że użytkownicy Windows 7 oraz 8.1 są uprawnieni do darmowej aktualizacji do nowszej wersji systemu. Dla nich jednak ów proces zakłada wykonanie uaktualnienia, gdzie klucz licencyjny z poprzedniego systemu zostanie przeniesiony do Windows 10. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza, że wielu użytkowników próbowało już wpisywać klucze licencyjne z Windows 8.1 oraz Windows 7 podczas instalacji absolutnie czystego Windows 10 i jak zapowiadał Microsoft – to nie działało tak, jak należy. Instalator zwyczajnie nie rozpoznawał tego klucza.

Przed rozpoczęciem procesu instalowania Windows 10 warto wykonać kopię zapasową naszych danych. O tym chyba jednak pamiętamy – jeżeli już takową kopię mamy, możemy rozpocząć właściwą instalację „dziesiątki”.

W zupełnie innej sytuacji są osoby, które zakupiły licencję dla Windows 10 – one po prostu mogą zainstalować system na swojej maszynie i wpisać dostarczony im klucz licencyjny.

Natomiast osoby, które aktualizują poprzednie wersje muszą pamiętać o tym, co napisałem wyżej. Po wykonaniu poprawnego uaktualnienia i aktywowania Windows 10 na uprawnionej do tego maszynie, nawet po czystej instalacji systemu z klucza USB lub dysku DVD nie nastręczy nam większych problemów. Komputer zostanie „zapamiętany” przez Microsoft, a licencja z Windows 7 lub 8.1 zostanie w łatwy sposób przeniesiona do Windows 10.

Czysta instalacja Windows 10 dla takich użytkowników może zostać wykonana przez takich użytkowników na kilka sposobów:

 

1. Windows 8.1 posiada mechanizm, dzięki któremu możemy w prosty sposób przywrócić system do stanu początkowego (tak, jakby komputer został dopiero co wyjęty z pudełka). Na potrzeby tego rozwiązania, uznajmy, że jest to opcja „czystej instalacji” z pozbawieniem nas wszystkich danych. Po wykonaniu tej operacji w Ustawieniach, można rozpocząć aktualizację do Windows 10 na „gołym” Windows 8.1. Proces nieco czasochłonny, ale satysfakcjonujący.

2. Drugim sposobem jest mechanizm zawarty w Media Creation Tool, który po kliknięciu automatycznej aktualizacji systemu zapyta nas, czy chcemy zachować nasze dane. Do wyboru będą trzy opcje – wymazywanie wszystkiego, zachowanie tylko plików osobistych oraz zachowanie zainstalowanych plików oraz programów. Nas interesuje opcja wykluczająca zachowanie czegokolwiek – po aktualizacji Windows 10 będzie wyglądał i zachowywał się tak, jakby po poprzednim systemie nie było śladu. I co więcej, uaktualnienie zostanie wykonane tak, jak „przykazał” Microsoft – licencja zostanie przeniesiona do nowego systemu operacyjnego. Ten sposób zalecany jest dla użytkowników Windows 7, którzy nie mają możliwości łatwego doprowadzenia Windows 7 do stanu początkowego.

Jeśli już zainstalowaliśmy uaktualnienie do Windows 10 i mamy aktywowany system operacyjny, możemy udać się do strony Microsoftu i pobrać stamtąd Media Creation Tool.

Klikamy opcję: „Create installation media for other PC” i klikamy „Next” – jest to konieczne nawet w przypadku, gdy chcemy zainstalować Windows 10 na komputerze, z którego aktualnie korzystamy.

Po tym wybieramy edycję naszego systemu raz jego język – przyda się Wam ta tabelka, z której wybierzecie system, na który macie licencję, lub który odpowiada Waszej wcześniejszej wersji.

Po ustaleniu tych danych, możecie wybrać gdzie chcecie umieścić instalator. Najwygodniej jest użyć klucza USB, który wybieramy w Media Creation Tool. Po zatwierdzeniu tej operacji system zostanie pobrany i zainstalowany na dysku USB.

Wykonanie tej operacji to właściwie koniec „zabaw” z Windows 10 – po tym należy umieścić dysk USB w porcie lub włożyć płytę do napędu (o ile wybraliśmy takową opcję). Przechodzimy przez proces instalacyjny (wybierając opcje niestandardowe – „Tylko zainstaluj system Windows”). Po tej operacji powinniśmy mieć „absolutnie czystą” instalację „dziesiątki” na naszych komputerach.

Uwaga! Upewnijcie się przez instalowaniem Windows 10 z płyty lub dysku USB, że poprawnie przeszliście proces przenoszenia licencji (sprawdźcie to w: Ustawienia -> Aktualizacja i zabezpieczenia -> Aktywacja). Po stronie Microsoftu występują jeszcze problemy z aktywowaniem licencji przenoszonych do Windows 10, lecz ten problem powinien zostać wyeliminowany już niebawem.

Windows 10 wywołał istną burzę w Internecie, również na Antywebie. Z tego, co widzimy – temat Was niesamowicie interesuje, stąd również poświęcamy tej kwestii więcej uwagi, niż zwykle. Wiecie już, gdzie się zwrócić, jeżeli macie problemy z tym systemem. Poznaliście również sposób na czystą instalację systemu. Teraz czas na rzeczy, które mogą się Wam przydać w trakcie przygody z Windows 10.

MOŻNA WYŁĄCZYĆ AUTOMATYCZNE AKTUALIZACJE

Można, ale… jest to rozwiązanie „na około” i Bill jeden wie, jak długo będzie ono działać. Microsoft udostępnia narzędzie do rozwiązywania problemów, które pozwala na ukrycie oraz przywrócenie aktualizacji, które sprawiają problemy. Windows po ukryciu aktualizacji nie będzie ich aktualizował, ale należy mieć na uwadze to, że nawet jeśli ukryjemy te już wykryte, to owe rozwiązanie nie zadziała na przyszłe odnalezione przez system uaktualnienia. I co więcej, jeśli Windows późniejsze aktualizacje zainstaluje, może pojawić się problem w postaci brakujących, poprzednich łatek.

Ponadto, nie wierzę, by Microsoft nie zajął się tą kwestią w najbliższym czasie. Stąd trudno przewidzieć, jak długo ta sztuczka podziała w Windows 10. A ten przyjął bardzo surową politykę aktualizacji – użytkownicy Windows 10 Home nie mają możliwości anulowania uaktualnień, w Pro można je odroczyć, a całkowicie zrezygnować z nich będą mogli użytkownicy wersji korporacyjnych.

DENERWUJE CIĘ „SZYBKI DOSTĘP”? SPRAWDŹ, JAK GO WYŁĄCZYĆ

Operacja ta jest niebywale prosta i niektórym przypadnie do gustu. Zgłaszaliście nam pretensje z powodu paska „szybkiego dostępu” do specyficznych lokalizacji w systemie. O ile mnie on nie przeszkadza w ogóle, to są osoby, które chciałyby z niego zrezygnować. Windows 10 daje taką możliwość i można z niej skorzystać w Eksploratorze Plików klikając na Widok, a następnie trzeba odznaczyć opcję w „Okienko nawigacji”. Po tym zniknie ono z naszych oczu. Równie prosto można je przywrócić – tą samą drogą.

WYŁĄCZAMY „WYSZUKIWANIE” Z PASKA ZADAŃ

Na pasku zadań pojawiły się dwie nowe ikony reprezentujące Widok Zadań (opcja niesamowicie przydatna) oraz Wyszukiwanie. W Polsce wyszukiwarka działa podobnie, jak ta dla Windows 8.1 oraz 7, nie posiada jednak ona dostępu do Cortany, która na razie jest niedostępna w naszym kraju. Jeżeli nie czujecie potrzeby korzystania z tych rozwiązań, możecie oszczędzić nieco miejsca na pasku i wyłączyć wyświetlanie tych ikon.

Wszystko sprowadza się do prawokliku na pasku zadań i wybraniu opcji: Wyszukaj i zmianie atrybutu: „Ukryty” lub „Pokaż ikonę wyszukiwania”. Dla funkcji Widoku Zadań ścieżka postępowania wygląda podobnie – po prostu z menu prawokliku na pasku zadań wybieramy opcję „pokaż przycisk widoku zadań” i ją odznaczamy.

DENERWUJĄ CIĘ KAFELKI? MOŻESZ SIĘ ICH POZBYĆ

Windows 10 już nie chce nachalnie zmuszać nas do używania interaktywnych kafelków. W Windows 8.1, nawet jeśli odpięliśmy je od Ekranu Start, pokazywała nam się lista wszystkich aplikacji i trzeba przyznać, że nie było to rozwiązanie w stu procentach intuicyjne – zwłaszcza na urządzeniach pozbawionych dotyku. Jeżeli nie zamierzacie korzystać z kafelków w Windows 10 – możecie je odpiąć, wszystkie – klikając każdy kafelek z osobna i wybierając opcję „odepnij od ekranu startowego”. Cała operacja potrwa co najwyżej minutę.

Aktualizacje: http://antyweb.pl/oto-triki-w-windows-10-ktore-powinienes-znac/

Nie bez powodu Microsoftowi mocno zależy na tym, by jego nowa przeglądarka Internetowa – Microsoft Edge podbiła rynek i naprawiła to, co udało się zepsuć podczas okresu „panowania” Internet Explorera. Debiut Edge w Windows 10 przyniósł jednak bardzo śmiałą zmianę w systemie i z API dla przeglądarek zniknęła opcja ustawienia ich jako domyślne podczas ich instalacji. To wzburzyło mocno Mozillę, która wystosowała otwarty list do Nadelli.

WOLNOŚĆ WYBORU

Po Microsofcie można było się spodziewać, że spróbuje utrudnić innym graczom podbijanie Windows 10. Microsoft Edge to jeden z tych produktów, który stanowi istotną różnicę w systemie. O ile utrzymuję, że Internet Explorer w swoich ostatnich wersjach wykonywał swoją robotę tak, jak należy, to Edge stanowi znaczący krok do przodu. Mówimy tu o projekcie będącym tuż po jego starcie – a tymczasem można powiedzieć, że jest to świetna systemowa przeglądarka. Tryb czytania, notatka internetowa – jeszcze rozszerzenia i będzie całkiem ciekawie.

Co z osobami, które w dalszym ciągu nie chcą się przekonać do przeglądarki Microsoftu? One mogą spokojnie zainstalować Chrome, Firefoxa, Operę, czy co tam jeszcze chcą. To nie stanowi żadnego problemu. Natomiast podczas instalacji nie ustawią już tych programów jako domyślne do otwierania zasobów Internetu. Z tego powodu Mozilla ma pewne pretensje do Microsoftu i owe pretensje są w pewnym sensie słuszne.

Jeśliby przyjąć, że Microsoft może robić ze swoim API co mu się żywnie podoba – należałoby poklepać teraz Mozillę po ramieniu i powiedzieć: „handluj z tym” (tak, wiem – to kulawa kalka z angielskiego). Z drugiej strony jednak uważam, że dobra przeglądarka powinna obronić się sama – bez pomocy Microsoftu. A Edge ma ku temu potężny potencjał, o ile coś nie zostanie zepsute po drodze.

Teraz, aby ustawić daną przeglądarkę jako domyślną, należy przenieść się do Ustawień, gdzie czeka nas seria kliknięć przez: System -> Aplikacje domyślne i tam zmieniamy przeglądarkę. Nieco „daleko”, ale taka możliwość jest.

Dużo ważniejszym problemem dla Edge jest jednak brak rozszerzeń, a zwłaszcza brak AdBlocka. Nie jestem z tych, którzy zabraniają komukolwiek korzystania z blokerów reklam – nawet takich ludzi świetnie rozumiem. Ale brak możliwości rozszerzenia możliwości przeglądarki to czasem argument przeważający szalę między danymi rozwiązaniami. Oby Microsoft tej sprawy nie pokpił, bo… straci zainteresowanie wielu użytkowników.

Steve Jobs uznawał 3,5- i 9,7-calowe przekątne ekranu za jedynie słuszne i odpowiednie dla użytkowników iPhone’ów i iPadów. Z całą pewnością jeszcze przed jego śmiercią ustalono ścieżkę dalszego rozwoju produktów Apple, przewidującą zmiany rozmiarów urządzeń, jednak to obecnego CEO firmy Tima Cooka uważa się za prekursora tychże zmian. Być może Jobs wyobrażał sobie 5,5-calowego iPhone’a 6 Plus i 7,9-calowego iPada Mini, ale potencjalnemu 12,9-calowemu iPadowi Pro obsługiwanemu dodatkowo rysikiem byłby najprawdopodobniej przeciwny. Nie jest to jednak taki zły pomysł, co potwierdza nowe zgłoszenie patentowe firmy z Cupertino.

Według zgłoszenia do Urzędu Patentów i Znaków Towarowych USA, Apple bada rozwiązanie zaawansowanego rysika umożliwiającego symulowanie faktury grafiki ekranowej, dzięki odpowiadającemu jej wibracyjnemu sprzężeniu zwrotnemu.

Opisany w zgłoszeniu rysik zawiera czujniki kontaktowe służące do określenia, kiedy urządzenie porusza się po powierzchni ekranu oraz czujniki pojemnościowe, czujniki nacisku i kamery wykorzystywane do określenia faktury przedstawionej na ekranie np. drewna, papieru i szkła.

Po wykryciu danej tekstury aktywowany jest mechanizm sprzężenia zwrotnego przekazujący użytkownikowi odpowiednie wibracje lub sygnały dźwiękowe etc. Sposób odwzorowania zależeć będzie od faktury, co oznacza, iż tekstury o bardziej szorstkiej fakturze wywołają więcej wibracji niż np. tekstura imitująca szkło.

Dodatkowo rozwiązanie firmy Apple pozwoli na szczegółową interpretację zmieniających się dynamicznie faktur podczas przesuwania rysika nad różnymi częściami powierzchni danej grafiki ekranowej. Na przykład przeciągnięcie w poprzek obrazu przedstawiającego równocześnie drewno, pergamin i szkło, użytkownik odczuje jako zmiany w natężeniu wibracji.

Rozwiązanie Apple przypomina technologię dotyku zwrotnego – Tesla Touch, nad którą pracuje Disney ResearchWyposażone w nią urządzenia z ekranem dotykowym będą wykorzystywać elektrowibracje wywoływane za pomocą zmian napięcia elektrycznego, dzięki czemu w określonych punktach wyświetlacza, bez pomocy dodatkowych ruchomych mechanizmów, wywoływane będzie uczucie drgania lub pocierania, dające wrażenie tekstury obrazu po dotknięciu go palcem. Jest to bardziej skomplikowane rozwiązanie wykorzystujące jednak to, co Jobs uznawał za najlepszą formę rysika, czyli palce użytkowników. Dzisiejsze Apple postanowiło pójść inną drogą i zaproponować fizyczny rysik. Jego pierwsza generacja będzie z pewnością prostym modelem niewyposażonym w bardziej zaawansowane,a opisane w patencie funkcje, dlatego czy rzeczywiście będzie to dobre rozwiązanie, przekonamy się najprawdopodobniej przy okazji jego kolejnych generacji.

Źródło: AppleInsider

Snapchat został stworzony w roku 2011, ale prawdziwy boom zaczął się w naszym kraju zaledwie parę miesięcy temu. Pomysł: tworzenie treści, która znika po jakimś czasie. Zdjęcia i filmy wysyłane do konkretnych użytkowników mogą istnieć maksymalnie dziesięć sekund, te dodane do streamu znikają po dobie.

 

Na całym świecie użytkownicy każdego dnia wysyłają ponad miliard zdjęć za pomocą Snapchata.

 

W USA użytkownicy mogą nawet… przesyłać sobie pieniądze za pomocą wiadomości. Kilka miesięcy temu Snapchat wprowadził też możliwość tworzenia na nim ekskluzywnych treści przez media, choć na razie dostęp do niej ma zaledwie kilku wybranych dostawców.

    Periscope to aplikacja do streamingu wideo, kupiona w marcu tego roku przez Twittera. Zamysł jest prosty: w ciągu kilku sekund możemy odpalić wideo na żywo i pokazać widzom coś ciekawego. Na bieżąco możemy otrzymywać również komentarze.

     

    Aplikacja jest zintegrowana z Twitterem, który nie jest w naszym kraju za bardzo popularny, więc ma u nas nieco pod górkę. W momencie, gdy to piszę, jestem prawdopodobnie najbardziej popularnym polskim użytkownikiem Periscope. Bardzo aktywny jest też Jarek Kuźniar, a swój pierwszy stream właśnie dziś odpalił Janusz Palikot.

     

    W przeciwieństwie do Snapchata treści z Periscope można oglądać też za pomocą komputera, ale bez możliwości dodawania komentarzy.