Wzajemne wsparcie w rozwoju kompetencji cyfrowych oraz w dostępie do edukacji i zatrudnienia

Edukacja


„Małopolska Chmura Edukacyjna” to innowacyjna propozycja przekazywania wiedzy oraz przybliżania osiągnięć naukowych uczelni wyższych przy wykorzystaniu technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych uczniom w Małopolsce.

Przedsięwzięcie Małopolska Chmura Edukacyjna to wspólne partnerstwo i współpraca pomiędzy Województwem Małopolskim oraz wiodącymi krakowskimi uczelniami wyższymi tj.: Akademią Górniczo- Hutniczą im. Stanisława Staszica w Krakowie, Uniwersytetem Jagiellońskim, Politechniką Krakowską im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie, Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie, Uniwersytetem Rolniczym im Hugona Kołłątaja w Krakowie i Uniwersytetem Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz 15 organami prowadzącymi szkoły ponadgimnazjalne (10 techników i 11 liceów), jak również  współpraca ekspertów z uczelni i szkół w przygotowaniu dodatkowych zajęć edukacyjnych z wykorzystaniem techniki chmurowej w 10 obszarach tematycznych tj. fizyka, informatyka, matematyka, biologia, chemia, budownictwo, języki obce, społeczeństwo obywatelskie, przedsiębiorczość, środowisko i żywność.

Przedsięwzięcie Małopolska Chmura Edukacyjna realizowane jest przez trzy projekty które są wzajemnie ze sobą powiązane i obejmują:

    wyposażenie szkół i uczelni wyższych w sprzęt służący do komunikacji poprzez sieć internetową w ramach projektu Małopolska Chmura Edukacyjna –projekt pilotażowy realizowanego z MRPO Oś priorytetowa 1. Działanie 1.2 Rozwój społeczeństwa informacyjnego, którego liderem jest Akademia Górniczo Hutnicza a Województwo Małopolskie wraz z 5 uczelniami wyższymi oraz 15 organami prowadzącymi szkoły ponadgimnazjalne jest partnerem
    realizację zajęć edukacyjnych w technikach i liceach, które są równolegle przygotowywane i realizowane przez dwa projekty systemowe realizowane przez Województwo Małopolskie w ramach POKL tj. Małopolska Chmura Edukacyjna – wykorzystanie nowoczesnych technik informacyjno-komunikacyjnych w procesie nauczania i rozwoju kompetencji kluczowych uczniów szkół licealnych z terenu WM – pilotaż” Poddziałanie 9.1.2 oraz „Modernizacja kształcenia zawodowego w Małopolsce” działanie 9.2.

Przedsięwzięcie Małopolska Chmura Edukacyjna zakłada prowadzenie innowacyjnych zajęć edukacyjnych dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych z wykorzystaniem potencjału szkół wyższych w Regionie poprzez realizację wspólnych projektów badawczych, prowadzenie wirtualnych zajęć wykładowych i laboratoryjnych w oparciu o infrastrukturę i nowoczesną technologię. informacyjno-komunikacyjnych, co pozwoli na podniesienie poziomu nauczania oraz kształtowanie kompetencji kluczowych. Dzięki Małopolskiej Chmurze Edukacyjnej uczniowie szkół ponadgimnazjalnych otrzymają możliwość kontaktu z nauką, będą mogli rozwijać swoje zainteresowania i talenty przy wsparciu najlepszych uczelni, co ułatwi im wybór właściwego kierunku studiów. Z kolei uczelnie będą miały możliwość współpracy z najzdolniejszymi uczniami w Małopolsce.

Zajęcia dla uczniów liceów i techników prowadzone są przez pracowników naukowych uczelni wyższych przy współpracy z nauczycielami ze szkół do których uczęszczają uczniowie w oparciu o nowoczesne techniki informacyjno-komunikacyjne, umożliwiające wytwarzanie, przetwarzanie materiałów dydaktyczno-edukacyjnych, zdalną współpracę nauczycieli akademickich i szkół.

Gmail jest obecnie chyba najpopularniejszą platformą poczty elektronicznej na świecie. Użytkownicy korzystają z tej poczty, bo jest wygodna, darmowa, oferuje szeroki zakres funkcjonalności, no i jest od Google. Ale Gmail może być jeszcze lepszy!


Wiele organizacji korzysta z Gmaila. Nic w tym dziwnego – wybierają go z tych samych powodów, z jakich wybrały go setki milionów użytkowników na całym świecie. Na jednej platformie dostajemy zarówno klienta pocztowego, jak i samą pocztę, zatem wygoda korzystania jest tutaj jedną z priorytetowych spraw. Jeśli dodamy do tego automatyczną segregację wiadomości przypisanych do konkretnej kategorii tematycznej, synchronizację z innymi usługami Google i niezłą aplikację mobilną, otrzymamy pocztę niemalże doskonałą. A jeżeli zaczniemy używać Inboxa, wejdziemy na zupełnie nowy poziom zarządzania skrzynką mailową.

Każdy z nas to zna – dziesiątki powiadomień dziennie, zazwyczaj o zupełnie nieistotnych mailach. Niezliczone ilości reklam, newsletterów, informacji z portali społecznościowych, sklepów, etc. Ekran smartfona wygląda czasami jak tablica z ogłoszeniami. Jeśli znacie ten problem, najwyższy czas zainstalować Inboxa, inteligentnego klienta poczty dla Gmaila.

Cóż jest takiego wyjątkowego w tym narzędziu? Ano to, że jest w stanie określić, które maile są dla nas ważne, a które nie. I o tych nieważnych nie informuje, co sprawia, że nawet nie wiemy o przysłowiowych śmieciach spływających do naszej skrzynki. Ponadto, Inbox ma aż siedem kategorii dla wiadomości: Zakupy, Finanse, Społeczności, Powiadomienia, Fora, Oferty oraz Niski Priorytet. Co więcej, aplikacja rzeczywiście potrafi przefiltrować wiadomości w taki sposób, aby wpadły do odpowiedniego koszyka.

Kolejne funkcjonalności skupiają się już wokół zarządzania samymi wiadomościami i jest to najmocniejsza strona Inboxa. Z każdym mailem możemy wykonać szereg czynności, takich jak odłożenie na później, przypięcie, oznaczenie jako „gotowe”, a nawet przypomnienie o tym, żeby na danego maila odpisać. Czysta wygoda!

Wyobraźmy sobie sytuację – rezerwujemy miejsce na konferencji. Otrzymujemy maila z potwierdzeniem i danymi dotyczącymi naszej rezerwacji. Ale sama konferencja jest dopiero za dwa miesiące, po drodze możemy zgubić maila wśród tysięcy innych. Inbox pozwoli nam ustawić uśpienie wiadomości np. do dnia poprzedzającego wydarzenie. Wtedy nie tylko nam o nim przypomni, ale poda wszystkie dane, których potrzebujemy.

Po wykorzystaniu naszego przykładowego maila oznaczamy go, jako „gotowy”, a Inbox wrzuca go do odpowiedniego folderu, żeby nie zaśmiecał nam skrzynki głównej. To czyszczenie maili jest jedną z najlepszych opcji aplikacji, ponieważ pozwala nam na stosowanie polityki „zero” czy „clear” – skrzynka pocztowa ma być przejrzysta dla użytkowników.

Jeśli jakaś wiadomość jest dla nas szczególnie istotna, możemy ją przypiąć. Oznacza to, że zawsze będziemy mieli ją w widoku głównym, nawet jeśli użyjemy grupowego czyszczenia kategorii, w jakiej się znajduje. I to również jest ukłon w stronę użytkowników, którzy dostają pełną kontrolę nad swoją pocztą.

Jest jeszcze jedna funkcja, która może przekonać do rozpoczęcia przygody z Inbox – cofnięcie wysłanego maila. Mamy na to 15 sekund, ale próżno szukać takiej funkcjonalności w innych klientach pocztowych.

A teraz trochę o wadach

Inbox działa tylko z Gmailem i tylko z jednym kontem w tym samym czasie. Jeśli mamy inne skrzynki podpięte do poczty Google, Inbox ich nie obsłuży. Jeśli mamy kilka kont Google, nie przypiszemy ich wszystkich do Inboxa, tak jak możemy zrobić to w Gmailu. To może być problematyczne, jeśli korzystamy z kilku kont jednocześnie.

Kolejną sprawą jest to, że Inboxa trzeba nieco przeszkolić. Zanim aplikacja nauczy się perfekcyjnego rozdzielania wiadomości, będziemy musieli czasem zwrócić jej uwagę na to, że dana wiadomość powinna trafić gdzieś indziej, a jeszcze inna wcale nie jest spamem. Ale to standardowe zabiegi dla każdego programu mającego pełnić funkcję asystenta.

Poza tymi kilkoma niedogodnościami – które, być może, zostaną w przyszłości rozwiązane – Inbox jest świetnym narzędziem do zarządzania Gmailem. Aplikacja jest darmowa, dostępna na Androida oraz iOS, a także w formie przeglądarkowej. Warto dać jej szansę!

Michał Jadczak z http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1643343.html

Stworzenie strony internetowej jest dzisiaj podstawą działalności, bo poprzez sieć dotrzemy do większej ilości odbiorców. Dlatego warto zadbać o to, aby strona była przyjazna, czytelna i przyciągająca uwagę. Ale zanim to się stanie, musimy wiedzieć, od czego zacząć…


Domena, hosting i CMS

Podstawową częścią składową, jakiej potrzebujemy, jest oczywiście domena, czyli adres internetowy. Wyszukiwarki wolnych domen znajdziemy bez problemu w Google, a ciężko ocenić, która jest najlepsza – wszystkie bazują na podobnych zasobach. Ważniejszą kwestią jest wybranie końcówki naszego adresu – może być to .com, .pl, .org lub wiele innych. Dla organizacji najtrafniejszym wyborem byłoby pewnie .org lub .pl, aczkolwiek wiele zależy również od cennika – domeny rzadko kiedy bywają zupełnie darmowe. Warto to sprawdzić.

Drugim filarem, bez którego nie stworzymy strony, jest hosting – miejsce na serwerze, w którym zebrane będą wszystkie dane dotyczące strony oraz znajdujące się na niej materiały. Na hostingu nie warto przesadnie oszczędzać, bo w dużej mierze od niego zależy jakość funkcjonowania strony, a więc prędkość ładowania, pojemność i stabilność.

Sercem strony jest CMS, czyli system zarządzania treścią. Jeśli chcemy mieć witrynę dynamiczną, umożliwiającą szybkie dodawanie treści, zmiany i modyfikacje, niezbędne będzie wyposażenie jej w CMS. Generalnie chodzi o to, aby móc z prosty sposób automatyzować tworzenie strony – dzięki gotowym szablonom i szerokiemu zakresowi możliwych ustawień, nam pozostanie jedynie karmienie strony treściami.

Dwa najpopularniejsze gotowe CMS-y, jakie możemy zainstalować, to WordPress i Joomla!, które mają zarówno swoje wersje darmowe, jak i płatne. Te drugie oferują oczywiście znacznie więcej możliwości, dlatego warto trochę zainwestować – zwróci się to pod postacią chętnie odwiedzanej strony.

Programista i kod

Skoro mamy już domenę, hosting i CMS, wypadałoby wszystko to spiąć razem. W tym celu potrzebować będziemy eksperta, a więc mitycznego programisty. To zazwyczaj dzięki niemu strony funkcjonują tak, jak powinny. Jeśli sami nie znamy się na kodowaniu i pochodnych temu sprawach, niezbędna będzie nam pomoc fachowca, bo zepsuć coś, to nie sztuka.

A jak programista, to i kod. Głównym kodem strony jest najczęściej HTML, który zawiera oczywiście elementy innych języków programistycznych, np. PHP czy Perl oraz fragmenty w JavaScript. Jeśli mamy CMS, właściwie nie musimy znać się na kodowaniu, chyba że bardzo chcemy zmienić jakieś elementy szablonu, z którego korzystamy. Zazwyczaj jest to możliwe zarówno z technicznego, jak i prawnego punktu widzenia, ale wtedy również warto zwrócić się o pomoc do specjalisty – zrobi to szybciej, sprawniej i pewnie nie zapomni o kopii zapasowej.

Treść

Teraz najważniejsze: treść. Jest takie ładne powiedzenie, content is king. To prawda, sprawdza się ono w każdym przypadku, od pisania bloga po kręcenie wysokobudżetowych produkcji. Jeśli mamy dobre treści, dobrą zawartość naszego produktu – w tym przypadku strony organizacji – jesteśmy na dobrej drodze do zgromadzenia wiernych odbiorców.

Jakość zawsze będzie szła w parze z popularnością danego „czegoś”, więc lepiej tworzyć mniej, a lepiej. Jeśli będziemy dysponować przyjaznym CMS-em, możemy skupić się w pełni na tworzeniu treści na wysokim poziomie.

Dobra strona to taka, która przyciągnie wyglądem, a zatrzyma treściami. W dzisiejszym świecie witryna www jest naszą wizytówką, więc powinna być dopracowana i pokazująca, że jakość merytoryczna jest dla nas tak samo ważna, jak wizerunek.

Michał Jadczak z http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1647107.html

 

Oto i obiecana druga część naszego porównania dwóch najpopularniejszych sieciowych notatników. Tym razem przyjrzymy się unikalnym funkcjom, jakie znajdziemy w Evernote, pionierze tego typu rozwiązań na masową skalę. Do dzieła!


Notuj w chmurze – OneNote vs. Evernote. Co wybrać? (cz. 1: OneNote)

Pierwszym, co rzuca się w oczy przy zestawieniu Evernote’a i OneNote’a jest ilość zewnętrznych aplikacji, z jaką współpracuje ten pierwszy. Instapaper (agregat newsów), FileThis (narzędzie do organizowania rachunków, etc.), IFTTT (aplikacja do tworzenia prostych algorytmów), Powerbot (narzędzie integrujące chmury) i setki innych aplikacji wykorzystują udostępnione API od Evernote’a, co pozwala na połączenie ich z samym narzędziem. Do tego dodatki do przeglądarek, które co prawda oferuje również OneNote, ale te od Evernote’a mają o wiele więcej zastosowań.

Evernote ma narzędzie „Web Clipper”. Niezwykle przydatne, wyjątkowo wygodne i absolutnie fantastyczne. Zdecydowanie lepsze, niż to oferowane przez OneNote. Dlaczego? Cóż, jest bardziej funkcjonalne – pozwala chociażby na zaznaczenie fragmentów strony, które nas najbardziej interesują, dodawanie komentarzy, tagów oraz, co chyba najważniejsze, oferuje wybór pomiędzy zapisaniem pełnej strony, wersji uproszczonej, zakładki lub obrazka. Dostępne na wszystkie przeglądarki.

Wygoda użytkowania również przechyla szalę na rzecz Evernote. Weźmy takie logowanie – możemy zrobić to z poziomu przeglądarki, aplikacji desktopowej lub mobilnej i wszystko po prostu działa. W OneNote każde z tych źródeł musi dostać osobne pozwolenie, więc nie dość, że zabiera to sporo czasu, to niekoniecznie działa tak, jak powinno. Z drugiej strony, dostęp offline jest płatny w przypadku Evernote, a darmowy w OneNote.

Materiały przechowywane w zakładce „Web Clipper” pojawiają się w naszych wyszukiwaniach Google. Czy może być bardziej logiczne i wygodne zastosowanie dla takiego narzędzia? Nie sądzę.

W Evernote możemy dodawać powiadomienia do notatek, ot tak, po prostu. Nie zrozummy się źle – w OneNote też możemy to zrobić. Musimy tylko wejść do Outlooka, tam stworzyć przypomnienie, potem połączyć je z OneNote i gotowe. Trochę długa ścieżka, jak na dodanie przypomnienia w notesie.

Jeśli wykupimy opcję Premium lub Business, Evernote może zmienić się nawet w narzędzie do prezentacji. Nie będzie, naturalnie, tak fajne jak PowerPoint czy Keynote, ale może przydać się w kryzysowej albo niespodziewanej sytuacji. Szkoda tylko, że za dostęp do tej funkcji musimy zapłacić 50 dolarów rocznie (w wersji Premium) lub 12 dolarów miesięcznie (w wersji Business).

WERDYKT

To naprawdę ciężka decyzja. W kwestii wygody użytkowania i kompleksowości rozwiązań dostępnych wokoło danego narzędzia, wygrywa zdecydowanie Evernote. Jeśli zależy nam na dużych możliwościach edycji samych notatek, powinniśmy wybrać OneNote’a…

Jeśli chodzi o aplikacje mobilne, zdecydowanie wygrywa Evernote, głównie przez wzgląd na wygodę i prostotę działania. Po prostu logujemy się i już, wszystko mamy zsynchronizowane. W przypadku OneNote odpychająca jest konieczność autoryzacji każdego miejsca, z którego się logujemy.

Evernote ma lepsze narzędzia sieciowe, OneNote świetnie integruje się z pakietem Office. To, co w OneNote jest darmowe, w Evernote jest płatne. Jednocześnie, nie są to funkcje kluczowe dla działania usługi. Wybór jest naprawdę niełatwy…

Ale wiecie co? Wydaje nam się, że wszystko sprowadza się do prostszej kalkulacji – jeśli korzystamy z Windowsa 8.1, weźmy OneNote, bo jest on naturalnym elementem systemu, z którym pracujemy. Jeśli korzystamy z Maka, Androida czy iOS, Evernote sprawdzi się zdecydowanie lepiej.

Michał Jadczak z http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1650116.html

Sieciowe notatniki robią prawdziwą furorę, szczególnie w kwestii przechowywania w nich elementów znalezionych bezpośrednio w Internecie. Dwa najpopularniejsze narzędzia oferują właściwie to samo, ale w różny sposób. Które będzie lepsze dla nas?


Notuj w chmurze – OneNote vs. Evernote. Co wybrać? (cz. 2: Evernote)

Jeszcze rok temu wybór byłby oczywisty, bo Evernote było narzędziem daleko wyprzedzającym rozwiązanie Microsoftu. Ale gigant z Redmond włożył wiele pracy w ulepszenie swojego notatnika i dzisiaj stajemy przed naprawdę trudnym wyborem.

Użytkownicy Maków mają dwie aplikacje na tym samym poziomie. Windowsowcy otrzymują OneNote’a w postaci rozszerzonej, niedostępnej dla innych platform. Decyzja nie jest łatwa. Dlatego spójrzmy na to, co potrafi jedno i drugie narzędzie, kiedy postawimy je obok siebie.

OneNote jest niezwykle elastyczny – możemy zmienić w nim niemalże wszystko, poczynając od faktury wirtualnego papieru, po dodawanie odręcznych notatek czy rysunków do zapisanych elementów. Możemy wykorzystać cyfrową miarkę, przygotować gotowe wzorce notatek i personalizować mnóstwo innych rzeczy. Mowa oczywiście o wersji na Windowsa – aplikacje na Maki i iPady mają nieco bardziej zawężone pole manipulacji, natomiast w Evernote w ogóle nie mamy możliwości takich zmian.

Narzędzie Microsoftu jest – oczywiście – zintegrowane z resztą usług pakietu Office, a więc Outlookiem, Excelem, Wordem i PowerPointem. Możemy np. przesłać arkusz z Excela bezpośrednio do notatnika, a ten automatycznie przerobi go na adekwatny do innych wpis. Co lepsze, jeśli potem w OneNote zdecydujemy się na edycję tegoż arkusza, automatycznie zmieni się on również w Excelu.

Ważną funkcją z punktu widzenia pracy grupowej, szczególnie przydatnej w organizacjach pozarządowych, jest usługaSharePoint, pozwalająca na dzielenie się notatkami, jak również możliwość załączania ich do maili bezpośrednio z poziomu Outlooka. Zarówno Evernote, jak i OneNote dla Maków niestety nie posiadają takiej możliwości.

Dla obu systemów dostępne jest za to dzielenie się notatkami z innymi użytkownikami OneNote. Jest ona darmowa, dopóki oczywiście nie płacimy za Office’a czy SharePoint. Sporym plusem OneNote jest również możliwość jednoczesnej pracy nad daną notatką przez kilkoro użytkowników, czego nie oferuje Evernote. W przypadku tego ostatniego istnieje, co prawda, narzędzie o nazwie LiveMinutes, pozwalające na wspólne tworzenie projektów, ale jest płatne.

W OneNote możemy dodawać materiały wideo do notatek. Właściwie nie trzeba dodawać nic więcej – ani Evernote, ani OneNote dla Maków nie oferują takiej opcji.

Narzędzie Microsoftu pozwala nam na stworzenie list to-do, więc nie będziemy potrzebowali zewnętrznego narzędzia. Dzięki temu wszystko możemy trzymać w jednym miejscu, a same elementy listy zaplanowanych zadań wzbogacimy o zdjęcia, wspomniane wideo czy cokolwiek tylko zechcemy.

Pojemność to ważna sprawa, zwłaszcza jeśli trzymamy w naszym cyfrowym notesie dużo różnych materiałów. Pod tym kątem OneNote również wygrywa z Evernotem, bo oferuje aż 15 GB darmowej przestrzeni, przy 60 MB konkurenta. To porażająca wręcz różnica, którą trudno pominąć. Nielimitowana pojemność w Evernote kosztuje 50 dolarów rocznie, a więc wcale nie tak mało.

Jak widać, OneNote ma naprawdę mocne argumenty w starciu o tytuł najlepszego cyfrowego notatnika na rynku. W następnej części przyjrzymy się charakterystycznym, unikalnym funkcjom Evernote’a i wydamy werdykt ostateczny.

Michał Jadczak z http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1650116.html

Walka wśród komunikatorów trwa w najlepsze. Każdy z graczy próbuje wykonać jak najlepszy w skutkach ruch, który pozwoli zainteresować nowych i utrzymać obecnych użytkowników. Za ostatnie działania Facebooka mogłem śmiało wystawić wysoką ocenę i wydawało się, że Google zareaguje szybko i trafnie. Czy tak się stało?

I tak, i nie. Od dziś pod adresem Hangouts.google.com każdy użytkownik tego komunikatora, korzystając jedynie z przeglądarki, może skupić się na konwersacjach ze znajomymi bez potrzeby odwiedzenia serwisu Google+ czy Gmaila. Oczywiście dostępne są dwie aplikacje dedykowane Chrome, ale przecież użtykownicy innych przeglądarek zostają z niczym.

Ale czy „nowe” Hangouty stają na wysokości zadania? W mojej ocenie nie, ponieważ Google wybrało najłatwiejszy ze scenariuszy, zagnieżdżając jedynie w nowej stronie stare rozwiązania – okienka z rozmowami. Zdecydowanie wygodniejszym interfejsem byłby ten znany z Messenger.com– dwukolumnowy układ z listą konwersacji po lewej i rozmową po prawej. Zamiast tego korzystamy z pewnego rodzaju „mixu”, który uzupełniony jest fajnym, zmieniającym się tłem – ono jednak może okazać się dla niektórych rozpraszające.

Przy samej lewej krawędzi ekranu umieszczono skróty umożliwiające na przełączanie się pomiędzy listą kontaktów, rozmowami tektowymi oraz głosowymi. Wysuwany panel zawiera linki do aplikacji mobilnych i desktopowych, a także ustawień, gdzie zdecydujemy o szczegółach powiadomień, pokazywania naszej aktywności online i innych znanych opcji. Cieszyć może ogólna aktywność Google w tym obszarze, ale to nadal nie jest odpowiedź na pełnie oczekiwań użytkowników. O ile mobilne Hangouty spełniają ich potrzeby, o tyle na desktopie komunikator Google w dalszym ciągu nie odpowiada wszystkim wymaganiom. Jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej.

Dobre narzędzie do prezentacji to nieoceniona pomoc w przypadku organizacji pozarządowych (i nie tylko). Ilekroć trzeba przedstawić jakiś projekt, o wiele lepiej wygląda on właśnie w formie prezentacji, niż kartek czy przekazu ustnego. Ale prezentacje są nudne…


Nuda prezentacji, jakie można przygotować z wykorzystaniem najpopularniejszych narzędzi, np. Prezi czy PowerPointa dostrzeżona została przez Microsoft. Dlatego pakiet Office otrzymał kolejną aplikację do tworzenia prezentacji, zupełnie jednak odmienną od znanego nam PP. Przedstawiamy Sway, narzędzie do prezentacji dla każdego!

Na stronie www.sway.com nie ma systemu rejestracji, haseł ani nic z tych rzeczy. Po prostu wpisujemy swojego maila i możemy działać. Wita nas interfejs, który już na pierwszy rzut oka wydaje się być niezwykle przyjazny dla użytkownika. Wszystko jest przejrzyste, ładne i oszczędne w formie, by nie zaśmiecać pola pracy niepotrzebnymi bajerami.

Możemy obejrzeć przykładowe prezentacje lub rozpocząć tworzenie swojej. Do wyboru mamy również samouczek, który wprowadzi nas w tajniki Swaya, pokaże jego możliwości i oprowadzi po dostępnych menu. Tych, wbrew pozorom, wcale nie ma tak mało – są po prostu ukryte w poszczególnych zakładkach, zgodnie zresztą z elementarnymi zasadami logiki.

Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest szeroki wachlarz możliwości w kwestii wykorzystania cyfrowych źródeł. Do prezentacji możemy wstawiać filmy z YouTube, wpisy z Twittera, zdjęcia z Flickra, do tego oczywiście cokolwiek mamy na chmurowych dyskach OneDrive czy Google Drive.

Teraz najlepsze – żeby zrobić to wszystko, wcale nie musimy znać skomplikowanych komend kodowania. Sway opiera się na idei What You See Is What You Get, a więc mamy po prostu edytor wizualny i mechanikę typu przeciągnij i upuść, co pozwala na obserwowaniu zmian w czasie rzeczywistym. Nawet dołączanie elementów, które normalnie wymagają nieco zachodu, jak wspomniane filmy z YouTube’a czy tweety, jest tutaj dziecinnie proste.

Całość aplikacji jest oczywiście responsywna, zatem praca na tablecie czy smartfonie również nie powinna sprawić problemu. Z poziomu telefonu nie udało nam się zlokalizować tworzenia nowej prezentacji, możliwe zatem, że na smartfonie można Swaya jedynie przeglądać. Natomiast aplikacja mobilna działa bez zarzutu i jest wierną kopią sieciowego odpowiednika.

To dobrze, że Microsoft wychodzi ze swoimi produktami poza sztywne ramy biurowych aplikacji. Sway jest najmniej biurowym z Office’owych elementów, ma więc największe szanse na błyskawiczne zdobycie uznania na rynku. Bo dzisiaj biurowe, sztywne prezentacje to przeżytek.

Artykuł Michała Jadczak ze strony NGO.pl
http://technologie.ngo.pl/wiadomosc/1654014.html

Fundacja Vis Maior organizuje nowe, jesienne szkolenia z zakresu praktycznego użytkowania internetu i nawigacji satelitarnej GPS z projektu KURS NA SAMODZIELNOŚĆ dla osób z niepełnosprawnością wzroku, którzy w dobrym stopniu opanowali umiejętność obsługi komputera przy pomocy programów udźwiękawiających lub powiększających i sprawnie posługują się klawiaturą.

 

Warunkiem uczestnictwa w szkoleniach jest pełnoletniość i orzeczenie z niepełnosprawnością wzroku w stopniu znacznym lub umiarkowanym (albo orzeczeniem równorzędnym).

Szkolenie odbędzie się w dwóch terminach: 5-11 października 2015 r. i w marcu 2016 r, w siedzibie Fundacji Vis Maior. Za kazdym razem zajęcia będą trwać od poniedziałku rano do niedzieli po południu włącznie. Prowadzący przewidują dwie grupy warsztatowe. Osoby zakwalifikowane na szkolenia są zobligowane do uczestnictwa we wszystkich zajęciach.

Szkolenie obejmuje następujące zagadnienia: portale społecznościowe, aktualizacja stron internetowych (np. WordPress), pisanie blogu, korzystanie a bankowości internetowej, bezpieczne zakupy w internecie oraz praktyczne wykorzystanie nawigacji satelitarnej GPS w terenie. W czasie szkolenia zapewnione jest zakwaterowanie oraz wyżywienie. W czasie szkolenia nie przewidywana jest obecność przewodników, natomiast w trakcie szkoleń będzie pomagało dwóch wolontariuszy.

Za szkolenie uczestnicy ponoszą symboliczną opłatę 40 zł.

Rekrutacja

Rekrutacja na szkolenie jest dwuetapowa. Każdy zainteresowany proszony jest o wypełnienie ankiety znajdującej się w zakładce Projekty – Kurs na samodzielność. Ankieta dostępna jest w formacie Word. Wypełniony i podpisany formularz należy przesłać drogą elektroniczną na adres e-mail: i.niedziela@fundacjavismaior.pl lub pocztą do siedziby Fundacji Vis Maior: ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. 10, 02-366 Warszawa.

Osoby chcące uczestniczyć w szkoleniu październikowym przesyłają ankietę w terminie do 21 sierpnia 2015 r. Ankiety nadesłane później będą rozpatrywane przy naborze uczestników na szkolenie w marcu 2016 r., przy czym o przewidywanym zamknięciu drugiego naboru poinformujemy w oddzielnym komunikacie na stronie Fundacji. Z kandydatami spełniającymi kryteria uczestnictwa zostaną przeprowadzone telefoniczne rozmowy kwalifikacyjne. Wszystkie osoby uczestniczące w naborze do pierwszej tury szkolenia zostaną poinformowane o jego wyniku najpóźniej do 18 września.

Projekt jest dofinansowany ze środków PFRON

Dosłownie przed kilkunastoma minutami ogłoszona została bardzo dobra wiadomość dla użytkowników OneDrive’a – synchronizowanie i dodawanie do własnego konta udostępnianych folderów jest nareszcie możliwe. Nie obyło się jednak bez pewnego niewielkiego, nieznaczego problemu.

Ale od początku. Jak wiemy, przy okazji udostępniania folderu możemy nadać innemu użytkownikowi odpowiednie uprawnienia. Jeśli katalog będzie dostępny tylko do wglądu, to nie skorzystamy z nowej funkcji, ponieważ niezbędne jest nadanie możliwości edytowania. Gdy tak się stanie, druga i kolejne osoby będą mogły dodać folder do własnej usługi OneDrive, a wtedy, możliwe będzie swobodne zarządzanie jego zawartością.

Dzięki temu uzyskać możemy także bardzo łatwy dostęp do tych katalogów z poziomu eksploratora na systemach Windows Vista, 7, 8 i 10. Tak, dobrze doczytaliście, a ja nie popełniłem błędu – Microsoft postanowił nie udostępniać nowej funkcji użytkownikom Windows 8.1. By ją uzyskać zmuszeni jesteśmy do uaktualnienia Windows 8.1 do najnowszego wydania, czyli „dziesiątki”.

By dodać udostępniony folder do naszego konta należy udać się do webowej wersji usługi lub skorzystać z aplikacji mobilnej. Wtedy przechodzimy do wybranego folderu i na górnym panelu wybieramy „Dodaj do mojej usługi OneDrive”. Wtedy folder zostanie dodany do listy katalogów gotowych do zsynchronizowania na naszym komputerze. Bardzo istotne są także kwestie uprawnień i skutków działalności w takich folderach, o czym dokładniej przeczytacie w specjalnym wpisie na blogu. Najważniejsze z tych informacji znajdziecie poniżej.

Czy nadal mogę uzyskiwać dostęp do folderów udostępnionych, jeśli nie dodam ich do mojej usługi OneDrive?

Tak, możesz uzyskiwać do nich dostęp z poziomu listy Udostępnione w witrynie OneDrive.com lub w aplikacjach OneDrive dla urządzeń przenośnych. Nadal możesz kopiować, przenosić, edytować, udostępniać i usuwać wszystkie elementy w folderze, a także zmieniać nazwy tych elementów.

Co się stanie, jeśli przeniosę elementy do folderu udostępnionego lub poza niego?

Gdy przenosisz elementy między folderami udostępnionymi, tracą one swoje istniejące uprawnienia i otrzymują uprawnienia z folderu, do którego zostały przeniesione. Jeśli na przykład przeniesiesz element do folderu tylko do odczytu, stanie się on również elementem tylko do odczytu. Przeniesienie elementu z folderu udostępnionego do folderu nieudostępnionego spowoduje, że element ten nie będzie już nikomu udostępniany. W przypadku przenoszenia elementów w obrębie folderu udostępnionego nie ulegną zmianie żadne z przypisanych im uprawnień.

Dlaczego elementy, które zostały usunięte z folderu udostępnionego, nie pojawiają się w moim Koszu?

Elementy usunięte z folderu udostępnionego w witrynie OneDrive.com są wysyłane tylko do Kosza właściciela folderu udostępnionego. Jeśli jednak synchronizujesz usługę OneDrive na komputerze, elementy usunięte z folderu udostępnionego pojawiają się w Koszu na komputerze.

UWAGA Tylko właściciel folderu udostępnionego może przywrócić element usunięty z tego folderu.

W jaki sposób mogę usunąć folder udostępniony, który został przeze mnie dodany do mojej usługi OneDrive?

W witrynie OneDrive.com w widoku Pliki zaznacz folder udostępniony, który chcesz usunąć, a następnie kliknij pozycję Usuń z mojej usługi OneDrive. Spowoduje to tylko usunięcie folderu z Twojej usługi OneDrive — będzie on nadal dostępny na Twojej liście Udostępnione i czynność ta nie będzie miała wpływu na właściciela ani na żadną inną osobę, która współużytkuje ten folder. Jeśli zamiast tego usuniesz folder, zostanie on usunięty z usługi OneDrive wszystkich osób, które go współużytkują, i właściciel folderu będzie musiał go przywrócić.

UWAGA – Jeśli synchronizujesz usługę OneDrive z jednym lub większą liczbą komputerów, usunięcie folderu udostępnionego z Twojej usługi OneDrive spowoduje również jego usunięcie z tych komputerów.

Co się stanie, jeśli właściciel zatrzyma udostępnianie folderu, który został przeze mnie dodany do mojej usługi OneDrive?

Jeśli folder przestanie być udostępniany Tobie, zostanie on usunięty z Twojej usługi OneDrive. Aby odzyskać dostęp do folderu, poproś właściciela lub edytora o ponowne udostępnienie go Tobie.